Odpowiedzialność przedsiębiorców za Polskę wg Jarosława Kaczyńskiego i wg polskiego przedsiębiorcy

Już tytuł konferencji – „Odpowiedzialność przedsiębiorców za Polskę” przykuwa uwagę, a co dopiero gdy spojrzeć na miejsce i skład uczestników. Odbyła się ona 4 lutego w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu u ojca Tadeusza Rydzyka, a udział w niej wzięli m.in. Jarosław Kaczyński, Mateusz Morawiecki, Henryk Kowalczyk, Wojciech Jasiński, Zbigniew Jagiełło i…

Continue reading →

Test dla Prawa i Sprawiedliwości

Ustawa przygotowana przez polskich aptekarzy stawia sprawę jasno: jeden właściciel może mieć maksimum cztery apteki właściciel musi być farmaceutą na jedną aptekę nie może przypadać mniej niż trzy tysiące osób Celem, który postawili sobie autorzy ustawy jest przede wszystkim uchronienie przed bankructwem części spośród 14,6 tysiąca aptek działających w Polsce. Chcą także zapobiec wykupowi aptek…

Continue reading →

Zagraniczne zagrożenia dla Państwa i polskich przedsiębiorców

Kontakty rządzących z przedsiębiorcami przybrały formę szczególną. Najczęściej jest to monolog przedstawiciela władzy, dobrze jeśli prowadzony bezpośrednio z mównicy do zgromadzonych na sali. Częściej jednak monolog ten odbywa się za pośrednictwem telewizyjnego ekranu czyli poprzez media elektroniczne. Samo wystąpienie przedstawiciela władzy ma wiele wspólnego z klasycznym zaśpiewem „Posłuchajcie ludzie mojej opowieści, co wam tu opowiem…

Continue reading →

W 2017 roku stwórzmy trzecią siłę

Marzyć – to najpotrzebniejsza czynność w trudnych czasach. A gdyby tak udało się marzyć zbiorowo to samo, o tym samym… Niech wolno mi będzie zatem pomarzyć o tym, że inni marzą, to samo i o tym samym… co ja. A teraz do rzeczy. Marzę, by polscy przedsiębiorcy zrozumieli, jakie są ich obowiązki a następnie przystąpili…

Continue reading →

Rok 2017 oczami polskiego przedsiębiorcy

 Co przyniesie Polsce i Polakom rok 2017? Czy upłynie pod dobrą czy złą gwiazdą? W kalendarzu chińskim jest to rok Koguta. Czy więcej w nim będzie piania i stroszenia piór, czy walki na uzbrojone w ostre noże szpony, tak jak nakazuje dalekowschodni rytuał? Co przyniesie kolejne dwanaście miesięcy przedsiębiorcom? Jestem jednym z nich – polskim…

Continue reading →

JEDNOLITY PODATEK NA ŁOPATKACH

Jednolity podatek to pomysł sprzed lat. Dziś „podejście” pod ten pomysł rozpoczęła ekipa „dobrej zmiany”. Jeśli byli rządzący i obecnie rządzący proponują to samo, należy zastanowić się skąd nagle taka zgodność idei, o co naprawdę chodzi. Moim zdaniem  trzeba jednak wykazać czujność, by nie znaleźć się w sytuacji, „że aż strach się bać”. Sam pomysł…

Continue reading →

Panu Prezesowi i Radzie Polityki Pieniężnej Narodowego Banku Polskiego pod rozwagę

„Pieniądzom trzeba rozkazywać, a nie służyć” Lucjusz Anneusz Seneka                       Panu Prezesowi i Radzie Polityki Pieniężnej                     Narodowego Banku Polskiego pod rozwagę   Od lat znam nowo mianowanego prezesa NBP, pana profesora Adama Glapińskiego. Bywało, że często, również w gronie kilku członków Rady Polityki Pieniężnej, dyskutowaliśmy na tematy ekonomiczne. Kierując się szacunkiem dla nich,…

Continue reading →

Zmiana lepsza od dobrej

Trudno nie skomentować zamieszania wokół odwołania Jacka Kurskiego ze stanowiska prezesa TVP przez Radę Mediów Narodowych na wniosek Joanny Lichockiej. Dlaczego? Ponieważ w ostatnim czasie TVP transmisjami z obrad NATO w Warszawie, transmisjami z pobytu Papieża w Polsce oraz Światowych Dni Młodzieży, a wreszcie przekazem z Mistrzostw Europy w piłce nożnej pokazała, że potrafi sprawnie…

Continue reading →

72. rocznica Powstania Warszawskiego

Moja śp. Mama walczyła w powstaniu. Mój śp. Tato cudem uniknął śmierci podczas Rzezi Woli (jego zeznania są w dokumentach IPN-u). Pierwszy sierpnia to dzień, kiedy najbardziej czuję obecność Rodziców w moich myślach, miłość i wdzięczność dla Nich. O 17.00 – w Godzinę „W” z żoną staliśmy na Placu Trzech Krzyży, by wraz z innymi,…

Continue reading →

Ukraina jutro – podmiotem czy przedmiotem polityki międzynarodowej

 

Spójrzmy na problem w skali globalnej.

Jesteśmy świadkami słabnącej pozycji Stanów Zjednoczonych w gospodarce światowej na rzecz przede wszystkim Chin i państw Azji południowo-wschodniej. W kontekście naszego tytułu podstawowe pytanie brzmi: Czy Stany Zjednoczone zaangażowane coraz bardziej w walkę konkurencyjną z Chinami i krajami Azji będą gotowe nadal angażować się i ponosić koszty utrzymania swych wojsk na terenie Europy. Czy nauczone doświadczeniem XX wieku Stany Zjednoczone będą uznawały Europę za miejsce, w którym rozstrzyga się o pokoju i wojnie na świecie? Nie ulega  wątpliwości, że zaangażowanie Stanów Zjednoczonych w Europie nawet jeśli przejściowo zostanie ograniczone, zawsze będzie istotne w sensie militarnym, zaś w sensie ekonomicznym po podpisaniu umowy o wolnym handlu może znacząco wzrosnąć komplikując sytuację ekonomiczną wielu krajów Europy. Z drugiej strony wobec rosnącej potęgi gospodarczej Niemiec i ich dominacji w Europie trudno sobie wyobrazić, by stosunki między Niemcami a Stanami Zjednoczonymi nie nabrały szczególnego charakteru, oczywiście kosztem pozostałych państw Europy. Dodatkowym czynnikiem, który należy brać pod uwagę jest chińska koncepcja budowy Jedwabnego Szlaku łączącego w jeden silny organizm gospodarczy Europę i Azję. Taki nowy byt gospodarczy, gdyby powstał, z pewnością będzie groźny i nie do zaakceptowania bądź trudny do zaakceptowania przez Stany Zjednoczone.

Europa ma swoje problemy, których rozwiązać nie potrafi, a które rzutować będą na gospodarkę i politykę państw i narodów w najbliższych dziesięcioleciach. Ja na pierwszym miejscu, jako problem europejski, stawiam perspektywę demograficzną. Według szacunków, które uznać należy za precyzyjne, liczba ludności w Europie do roku 2050 praktycznie nie ulegnie zmianie, ale zmieni się struktura populacji, gdyż ponad jedna trzecia ludności będzie miała powyżej 60 lat. W kilku państwach nastąpi znaczący spadek liczby ludności – w Rosji z około 140 do 120 milionów, w Niemczech z 82 do 74, w Polsce z 38 do 34, na Ukrainie z 45 do 36 milionów. W krajach bałtyckich z 6,3 miliona do 5,3 miliona. Ocenia się, że w dziesięciu krajach postkomunistycznych do 2050 roku ubędzie 50 milionów ludzi. Demografowie mówią, że taka skala spadku ludności przypomina kryzys z połowy XIV wieku, gdy przez Europę przetoczyła się epidemia dżumy. Ale są też kraje w Europie jak: Irlandia, Norwegia, Szwecja, Wielka Brytania, Włochy, gdzie liczba ludności wzrośnie. W porównaniu z innymi kontynentami można mówić, że Europa się skurczy i zestarzeje, podczas gdy liczba ludności w Ameryce Północnej wzrośnie o 30%, w Azji o 25% a w Afryce podwoi się. Co więcej, do roku 2050 ubędzie w Europie około 65 milionów miejsc pracy. Największy spadek zasobu pracy zanotują Niemcy z 55 milionów do około 40, Ukraina z 32 milionów do 20 i Polska z 27 do 19 milionów.

Patrząc na te dane ekonomista może powiedzieć „wnioski nasuwają się same”. Wymieńmy je jednak w skrócie. Kryzys demograficzny skutkować będzie: niższą dynamiką gospodarczą, wyższymi kosztami społecznymi, zmianą struktury popytu z produktów przemysłu i rolnych na usługi, wyższą migracją i imigracją, konfliktami narodowościowymi, rasowymi, religijnymi. W słabnącej Europie coraz bezwzględniej każde z państw walczyć będzie o pracowników i rynek zbytu dla swych produktów. Największą siłę mają i z niej korzystają Niemcy, którzy potrzebują rąk do pracy i już tylko z tego względu chętnie spoglądają na Ukrainę, jak też jako największy eksporter świata starają się utrzymać bądź rozszerzyć dla swych firm rynki zbytu, stąd ich niechęć do polityki embarga handlowego w stosunku do Rosji oraz nacisk na przyjęcie przez Unię Europejską umowy o wolnym handlu ze Stanami Zjednoczonymi.

Przyjrzyjmy się teraz sytuacji na Ukrainie.

Z punktu widzenia geopolitycznego jej położenie jest strategiczne. Jest bramą do zachodniej i południowej Europy, zaś dla drugiej strony jest przejściem do Rosji, na Kaukaz i Morze Czarne. Ukraina ma wspaniałe gleby, stąd często jest nazywana spichlerzem Europy, ma bogate złoża surowców: węgla, rudy żelaza, rudy metali rzadkich, a nawet bursztynu. Ukraina w czasach należenia do ZSRR zbudowała przemysły: stoczniowy (lotniskowce, lodołamacze), lotniczy, zbrojeniowy i ciężki. Współzależność gospodarek Ukrainy i Rosji będąca efektem wspólnej historii jest oczywista. To Ukraina dostarczała w 1990 roku 25% zbóż, 55% buraków cukrowych, 22% węgla, 46% rudy żelaza i stali. Czołgi rosyjskie z historycznym T-34 powstawały w Charkowie, samoloty i silniki lotnicze w Kijowie, rakiety w Dniepropietrowsku. Nie można żyć iluzją i wierzyć, że dziś Rosja pozwoli Ukrainie stać się eksporterem wyrobów przemysłu zbrojeniowego.

W chwili obecnej Ukraina powinna w ciągu 4-5 lat spłacić zadłużenie przekraczające 50 miliardów dolarów. Oczywiście jest to niemożliwe i sądzić należy, że będzie ono „rolowane” a także, że zadłużenie stanie się narzędziem przemian własnościowych na Ukrainie. Szacuje się, że do 2050 roku ludność Ukrainy zmniejszy się o około 10 milionów. Dodatkowo znacznie powiększy się udział ludzi starych. W sensie politycznym Ukraina jest rządzona przez układ oligarchiczny przypominający nieco Ukrainę XVII-wieczną rządzoną przez polsko-ruską magnaterię nazywaną często królewiętami.

Spróbujmy zebrać i zestawić wnioski, jakie nasuwają się wobec przyszłości Ukrainy w kontekście zmian zachodzących w Europie i na świecie.

Po pierwsze – uznać trzeba, że Stany Zjednoczone w rozgrywce z Rosją traktują Ukrainę instrumentalnie i będą wykorzystywały do destabilizacji politycznej w regionie. Jednocześnie Stany Zjednoczone skwapliwie wykorzystają dla własnych celów ten potencjał gospodarki ukraińskiej, który uznają za wysoce efektywny.

Po drugie – Europa Zachodnia wplątana we własne problemy nie ma ani siły, ani woli pomóc Ukrainie. Co gorsza, jest zainteresowana upadkiem części przemysłu ukraińskiego, z pewnością niedopuszczeniem, by stał się on konkurencyjny w skali kontynentu. Koncerny europejskie zainteresowane są przejęciem rynku ukraińskiego bądź przejęciem za bezcen w ramach procesu prywatyzacji i spłaty zadłużenia tych przedsiębiorstw, które uznane zostaną za atrakcyjne.

Po trzecie – Europa Zachodnia nie jest zainteresowana obroną niepodległości Ukrainy, gdyż ocenia, że osłabiona Rosja ze swym potencjałem ekonomicznym i militarnym dziś i w dającej się przewidzieć przyszłości Zachodniej Europie nie zagraża – jak miało to miejsce kilkadziesiąt lat temu.

Po czwarte – Niemcy nawiązując do tradycji i doktryny Mitteleuropy będą wykorzystywały sentyment Ukraińców do nich grając nacjonalizmem ukraińskim zarówno przeciw Rosji, jak i Polsce.

Po piąte – nie należy oczekiwać, by Rosja była zainteresowana szybką i siłową aneksją Ukrainy ze względu na koszt takiej operacji oraz coraz silniejsze nastroje antyrosyjskie. Rosja będzie starała się pogłębić biedę i kryzys na Ukrainie, anarchizować społeczeństwo i grając „na czas” będzie czekała na korzystną okazję, gdy być może zmęczeni problemami codzienności Ukraińcy sami poproszą o przyłączenie do Rosji.

Wewnętrzna sytuacja polityczna na Ukrainie ewoluuje w szczególny sposób. Możemy dziś mówić, że przy panującym systemie oligarchicznym dwie grupy dzielą między siebie władzę. Pierwszą stanowią liczący około jednego miliona ukraińscy Żydzi. Warto w tym miejscu przypomnieć, że właśnie Ukraina to teren, na którym zamieszkiwały plemiona chazarskie, które przyjęły judaizm i że to właśnie ta grupa ludnościowa stanowi dzisiaj około 95% populacji żydowskiej na świecie. Nazywa się ich często Żydami pochodzenia aszkenazyjskiego. Nie ulega wątpliwości, że ukraińscy Żydzi korzystają z silnego wsparcia finansowego, organizacyjnego, medialnego i innych światowej diaspory żydowskiej. Drugą grupą są skrajni nacjonaliści ukraińscy, często finansowo wspierani przez środowiska ukraińskie w Ameryce Północnej i Kanadzie, które swymi hasłami starają się radykalizować społeczeństwo ukraińskie. Symbioza w sprawowaniu władzy  tych dwu środowisk jest paradoksem, jeśli wziąć pod uwagę historyczne konflikty między nimi i skalę zbrodni popełnionych przez banderowców na ludności żydowskiej w latach 1941-1945.

Szukanie tożsamości historycznej w banderyzmie to samobójstwo polityczne sprytnie podsycane przez  środowiska międzynarodowe, którym zależy na destabilizacji w regionie, osłabianiu Rosji i Polski. „Nurzanie się” w banderyzmie przez sprawujących władzę na Ukrainie, czego przykładem: stawianie pomników, nadawanie nazw ulic, ustawa gloryfikująca przywódców OUN-UPA to dowód na nieistnienie prawdziwej elity politycznej na Ukrainie. Na pewno  banderyzm znakomicie wykorzystywany jest jako narzędzie do dyscyplinowania ludności oraz indoktrynowania młodego pokolenia Ukraińców. Nacjonalizm ukraiński służy przede wszystkim tym, którzy chcą władzy dla siebie i słabej, zależnej od struktur międzynarodowych Ukrainy.

Można mieć obawy graniczące z pewnością, że Ukraina stanie się państwem kontrastów, biedy i nielicznych enklaw nowoczesności i bogactwa. Enklawy te to przykładowo przemysł wydobywczy i wielkoobszarowe rolnictwo. Będą one nowoczesne, bo doinwestowane kapitałem zagranicznym, zorientowane na współpracę na rynkach zagranicznych, ale mające tylko znikome związki z lokalnym rynkiem i otoczeniem gospodarczym. Taki model gospodarczy – rozwoju enklawowego jest najczęściej destrukcyjny dla państwa, jak i społeczeństwa.