Impresja po wyborach

Kochani,
Moja mała impresja o wyborach… Najbardziej przegrana jest Lewica. Broń Boże jej nie żałuję. Nie trzeba wielkiego intelektu, by ogarnąć, że podwyższanie poprzeczki progu wyborczego, który trzeba pokonać, by dostać się do Sejmu, podwyższanie na własne życzenie to błąd. Przecież nazwa ZL (Zlew) mogła zostać uzgodniona bez dopisku koalicja, co oznaczało poziom 5% konieczny do osiągnięcia. Po drugie – nieumiejętność porozumienia się z nowym bytem o nazwie Razem przyniosła efekt w postaci pozbawienia reprezentacji w Sejmie 12% wyborców oraz… dodatkowych mandatów dla PiS.
Drugim bohaterem kampanii wyborczej jest niestety Janusz Korwin-Mikke, który wbrew namowom, prośbom, argumentom między innymi moim, zdecydował o starcie samodzielnym i nie tworzeniu koalicji z Pawłem Kukizem. Efekt znamy… dodatkowe mandaty poselskie dla PiS. I oczywiście brak premii w postaci dodatkowych mandatów za wspólny start koalicji Kukiz-Korwin. Trzecim bohaterem wyborów jest Ryszard Petru (który miałem nadzieję, że nie przekroczy progu 5%). Wchodząc do Sejmu sam, a nie wespół z PO, Ryszard Petru oczywiście pogorszył wynik PO i jest wysoce prawdopodobne, że powiększył listę posłów… PiS. Sumując – jest zaiste kuriozalne, że tak doświadczeni politycy doskonale znający mechanizm premiowania koalicji i karania osobnych list wyborczych przez ordynację według metody D’hondta, mający liczne przykłady z naszej historii „stadnie” popełniają ten sam błąd. Nieuchronnie nasuwa się słynne powiedzenie Marszałka Józefa Piłsudskiego „Wam kury szczać prowadzać, a nie politykę robić”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *